Home » web_category » Wyjazdy szkoleniowe » Wycieczki dla szkół » Domowe jedzenie wg starodawnych receptur jest najsmaczniejsze

Domowe jedzenie wg starodawnych receptur jest najsmaczniejsze

Mówi się, że tekst najlepiej jest zaczynać od żartu albo od refleksji. Moje wspomnienie nie będzie się tyczyć autora jako malucha, bo w tak młodym wieku ma się jeszcze problemy z zapamiętywaniem.

Tak więc, choć strasznie mi żal, nie jest to wspominanie wrażeń z użycia pierwszego zestawu do butelek czy też nawet soczku pitego z opakowania terminczne. Mam w pamięci za to świetnie smak domowego masełka…

Moja babcia Halinka miała zwyczaj robić ręcznie taki rarytas. Zwyczaj ten nie był jakimś wymysłem. Moja babunia funkcjonowała w rzeczywistości innej niż obecna. Onegdaj handel nie był tak dobrze rozwinięty jak dzisiaj dlatego panie domu w dużym zakresie nie miały wyjścia i musiały poradzić sobie same.

Każdego wieczora siadywała w fotelu czy latem w ogródku po czym żwawo ubijała śmietanę aż do wytworzenia się masła. Robiła to w naczyniu zwanym maselnicą. Na koniec z masła babcia formowała tak zwaną osełkę lub też wkładała masło do garnka glinianego. Teraz kiedy mamy do dyspozycji lodówki, chłodziarki czy też termoopakowania nie byłoby dużego kłopotu ze schłodzeniem czy też przechowaniem masełka jednak w czasie gdy babcia była jeszcze młoda wpuszczano taki garnek z masełkiem do studni lub zanoszono do piwnic albo też do tak zwanego „sklepu” (była to piwnica wykopana w ziemi). Po wyjęciu gotowego masła w maślniczce zostawał pyszny napój (tj. maślanka). Podejrzewam, że dzisiejszy mieszczuch mógłby mieć duże problemy z wykonaniem takiego masła przede wszystkim z przyczyny dość trudnego dostępu do niepasteryzowanej śmietany, jak również pracochłonnego procesu wytwarzania domowego masełka.

Już po zrobieniu masełka wyjęciu go i schłodzeniu, koniecznością było wymycie masielnicy. A do tego idealnie nadają się polecane zestawi do butelek. W tym momencie do pracy przystępował wnuczek. To naszym z bratem zadaniem było umycie każdej z części maselnicy. Oczywiście nie zawsze to czyniliśmy, tylko wówczas gdy babunia była w dobrym humorze i było więcej czasu a my nie broiliśmy zbyt mocno.

Comments are closed.